Jeśli nie opowiesz swojej historii, ludzie będą opowiadali własne

IMG_0345

No więc, 10 wiosen temu robiłem certyfikat trenera w Krakowie. Na pierwszym zjeździe prowadząca szkołę trenerów Jowita, weszła głęboko na środek, między stoły ustawione w podkowę, przy których siedzieliśmy. Stanęła z jedną nogą do przodu jak na konkursie piękności, zamiast tablicy z numerem trzymając papiery, i zwróciła się do nas:

– A teraz bardzo was proszę przedstawcie się po kolei. Powiedźcie kilka słów o sobie. Czym się zajmujecie. Dlaczego chcecie zostać trenerami. Zrobimy to na zasadzie sączącej się trucizny, od lewej do prawej.  

Przedstawialiśmy się więc jeden po drugim. Moją uwagę przyciągnął chudy facet koło 35-tki, który siedział przy krańcowym stole, na końcu kolejki. Pod stołem mogłem zobaczyć, że siedzi w krótkich spodenkach i łydki ma cienkie jak spaghetti.

Kiedy przyszła kolej chudzielca, powiedział:

– Część. Mam na imię Mirosław. Byłem naczelnikiem dużego więzienia. Miałem 68 osób mundurowych pod sobą. Pracowałem na oddziale tak zwanych dożywotek, czyli więźniów skazanych na dożywocie. Teraz jestem na emeryturze mundurowej i chcę zostać trenerem. Prywatnie, lubię łowić ryby.

Opowiadamy sobie o ludziach różne historie kiedy próbujemy ich rozgryźć

Od razu na wewnętrznym telewizorze zobaczyłem Mirka w mundurze idącego przez oddział więzienny. Próbowałem sobie jakoś go unaocznić w roli naczelnika. W dalszym ciągu mi wyglądał jak ździebełko, tylko że w mundurze. Próbowałem sobie wyobrazić jak musztruje klawiszów na zbiórkę.

Mirek okazał się towarzyski. W jego pokoju hotelowym co rusz miało miejsce jakieś drinkowanie i godzinami potrafił opowiadać dowcipy. Ale ja to stawiałem w podejrzanym świetle.

Ten człowiek stanowił dla mnie zagadkę.

Miałem natrętne migawki jak Mirek łowi ryby z kolegami, o których miałem zdanie, że to muszą być jakieś szychy w polskim więziennictwie. I inne różne takie historie. Przez rok trwania szkoły trenerów, kolegowałem się z Mirkiem pro forma. Akceptowałem go. Tolerowałem.

Wiarygodność to historia, którą opowiadają sobie ludzie

Jeśli nie opowiesz o tym skąd się wziąłeś, co Ciebie uprawnia, co Ciebie łączy z tematem, jaki jest Twój związek ze Sprawą, będę konstruował własne opowieści. Brakuje mi wiedzy i jakoś muszę sobie tę lukę wypełnić.

Jeśli nie opowiesz swojej historii, ryzykujesz, że będę dochodził: dlaczego Ty? skąd się wzięłaś na tym stanowisku? co sprawiło, że jesteś na tym etapie? jaka siła Ciebie napędza? jakimi wartościami się kierujesz? na czym Ci naprawdę zależy? 

Takie historie bywają podejrzliwe. Czy to tylko ja?

Jeśli nie opowiesz swojej historii, tracisz kontrolę nad komunikacją. Może ktoś ogląda Twoje słowa pod światło. Jeśli nie opowiesz swojej historii, nie wiesz na pewno czy ludzie właściwie na Ciebie reagują. Może ktoś pozoruje wolę współpracy, może inicjatywa jest zimna jak kamień.

Jakakolwiek Twoja historia jest lepsza

Mirek zauważył, że zachowuję bezpieczny dystansik i kiedy chlapnąłem, że nie umiem łowić ryb, zaproponował, żebyśmy zasadzili się na sandacza pod mostem Śląsko-Dąbrowskim na Pradze. Odpowiedziałem, że to brzmi jak plan, bo nie wiedziałem, że chodzi o nockę. Przyjechał z bagażnikiem sprzętu wędkarskiego i buteleczką.

Z całej tej nocki najlepiej zarejestrowałem w pamięci scenę z historii Mirka:

– Michał, wiesz kogo klawisze się boją? Przed kim w więzieniu truchleją, kucają i chowają się klawisze, wiesz? – pyta Mirek.

– Przed jakimiś fatalnie wyglądającymi tryglodytami spośród klawiszów? – dociekałem.

– Przed adidasami – odpowiedział Mirek i się zamyślił. – Jeden nosiciel HIV splunął sobie na palec – ciągnął – i stał z naplutym palcem gotowy, żeby dotknąć któregoś klawisza … – W ciemności nocy widziałem oczy Mirka – otworzył powieki szeroko i utkwił wzrok gdzieś w toni rzeki. Oglądał własny film. – Wszyscy klawisze stali pod ścianą. Każdy się bał, że się zarazi jak adidas go dotknie. Tylko Mirosław podchodzi – pokazał na siebie – i obezwładnia adidasa.

Ile razy było tak, że uważałeś, że ktoś jest służbowo na statek, a później okazywało się, że to rzetelna postać? Czy to tylko ja?